Zaszufladkowany do: Uncategorized
Przeczytałam wszystko co do tej pory napisałam i odnoszę wrażenie, że to stek nic nie wartych bzdur. Mogę usunąć nic nie warte notki, jednak nie zrobię tego, niech mi przypominają o tym jaka głupia potrafię być;).
Często łapię się na tym, że gapię się w jeden punkt przez kilkadziesiąt minut i wymyślam sobie w głowie od szurniętych idiotek.
♫ Does that make me crazy?
Does that make me crazy?
Does that make me crazy?
Probably♫
Nie istnieje osoba, która chciałaby iść ze mną na zakupy(może to ma związek z moją niszczycielską siłą, która objawia się gdy wchodzę do house’a?). Nie istnieje chłopak, który chciałby iść ze mną na wesele. Przygnębiające. Ale jakoś nie jestem przygnębiona. Ostatnio łatwo doprowadzić mnie do stanu euforii. Wystarczy, że mi ma mama Big Milka kupi a ja już mam radochę:P.
Często używam słowa kozacko.
Oprócz tego przesłuchuję nową płytę Happysadu i utwierdzam się w przekonaniu, że ten zespół schodzi na psy.
________________________
Apel do R:
Słuchaj koleś. Może wydaje ci się, że jestem antypatyczną wariatką. W porządku. Gdybym była kimś innym i czytała mojego bloga pewnie też bym tak myślała(to wynika z mojego bloga drodzy czytający, prawda??). Aczkolwiek, jeżeli stwierdziłeś, iż nie jestem osobą godną twojej uwagi mógłbyś chociaż mnie o tym poinformować. A jeśli tak nie stwierdziłeś to łaskawie może byś się tak odezwał? Nie można najpierw napisać dziewczynie że jest zabawna i interesująca a potem zamilknąć. To taka technika tortur?:D.
Aha i jeszcze jedno. Jak nowy dizajn mojego bloga? Tak już zostaje. Radzę się przyzwyczajać. Moje kolory, smutne i przygnębiające, czyli że idealne:D.
Zaszufladkowany do: Uncategorized
Najbardziej, najbardziej nie lubię w wakacjach tego, że nagle urywa się kontakt ze wszystkimi ludźmi, wokół których kręciło się całe twoje życie przez poprzednie dziesięć miesięcy. Telefon milknie, pisze do ciebie tylko Orange, ale ono zazwyczaj nie ma nic interesującego do powiedzenia. Takie wakacyjne dni najlepiej spędza się z książką i pudełkiem ptasiego mleczka.
Skończyłam “Masz nową wiadomość”. Książka całkiem niezła, a pierwsze rozdziały raczej na to nie zapowiadały. Zakończenie fajne. Hepiend, aczkolwiek nie tak całkiem hepiend. Hepiend bez polotu hepiendu.
Od niedzieli nie wyszłam poza podwórko. To już cztery dni. Nie przeszkadza mi to, broń Boże, mam jedzenie, badmintona, wodę i książki, mogę więc żyć nie wychodząc z podwórka. Jednak nudzi mi się to już i mam ochotę pojechać do miasta. Sama. Bo nikt nie chce ze mną jechać. Bez łaski. Jeżeli posiedzę jeszcze ze dwa dni w domu, to jak Boga kocham, wyskoczę z balkonu. Kupię sobie jutro takiego dużego loda z bitą śmietaną i polewą. I kolczyki. Duże jakieś, kolorowe i rzucające się w oczy. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nigdy ich nie założę, ale nieważne.
A jeśli nie zachce mi się wyjść z domu to zaczynam znowu czytać tryptyk Hanny Kowalewskiej, od “Tego lata w Zawrociu” przez “Górę śpiących węży” aż po “Maskę Arlekina”. Przeczytałam te książki już tyle razy, że znam je na pamięć, ale nie zaszkodzi odświeżyć sobie znowu losy Matyldy;). Bardzo lubię tą bohaterkę. Sól w oku.
Cały dzień nurtuje mnie pewna sprawa. Mianowicie zastanawiam się czy rozmiar biustu wpływa na osobowość kobiet. Z moich obserwacji da się wywnioskować, iż dziewczyny o małym biuście (czyli posiadające mało żeńskich hormonów) są zazwyczaj chłopczycami, ubierają się i zachowują jak faceci. A dziewczyny o dużym biuście (posiadające dużo żeńskich hormonów) chodzą w spódnicach i starają sie być jak najbardziej kobiece. Tak więc pytanie do was czytelnicy. Co myślicie? Jak to jest z tymi cycami? Bo ja myślę że to ma ze sobą coś wspólnego, coś w tym kurde jest.
Z niepokojem zauważam, że częstotliwość pisania rośnie gdy siedzę bezczynnie w domu. Ciekawe co będzie jak do ojca pojadę. Będę pisać trzy razy dziennie z nudów?Nie, nie zrobię tego moim biednym czytelnikom;).
Zaszufladkowany do: Uncategorized
I znowu siadam do komputera z zamiarem napisania powalająco mądrej notki, nie wiedząc w ogóle o czym mam ją napisać.
Zacznijmy od tego, iż z nudów założyliśmy dzisiaj ślimakowi beret i zrobiliśmy mu zdjęcie. Rolę beretu grała gąbeczka od mojej słuchawki. A ślimak na ścianie siedział. Tak samotnie. Więc aby jemu i nam się nie nudziło pozował do zdjęć. I powiem szczerze, że w szarym mu do twarzy;).
I znowu nie mam na nic ochoty. Jest gorąco, duszno, nudno. Czytam “Masz nową wiadomość”- książkę o jakiejś Joannie i jakimś Danie. Ona jego rzuciła, bo on powiedział jej, że jest podobna do swojej matki. Ludzie to kretyni. czy autorka książki nie mogła znaleźć lepszego powodu? Mniej oklepanego niż zdrada a bardziej racjonalnego niż porównanie do matki?
Czytam moje notki z zeszłego miesiąca i zastanawiam się jak to możliwe, że ja, JA zachowywałam się jak kompletna kretynka przez pedała. JA co mam w sobie mniej romantyzmu od szczotki do mycia kibla i co zawsze wszystkich brutalnie ze świata marzeń na ziemię sprowadzam. JA. Kuźwa no.