Zaszufladkowany do: Uncategorized
W wakacje zawsze przypominam sobie jak bardzo nie lubię wracać do domu po długiej nieobecności. Zawsze wtedy w piętnaście minut rozpakowuję wszystkie rzeczy, żebym nie odczuwała tego, że wyjeżdżałam. Natomiast to co lubię w wakacyjnych wyjazdach to powracanie do miejsc, w których już kiedyś byłam, przypominanie sobie pierwszego wrażenia i uświadamianie, że zawsze, ale to zawsze jest mylne. Również w stosunku co do ludzi pierwsze wrażenia prawie(podkreślam PRAWIE) zawsze są zawodne. Chyba każdy przerabiał to już tyle razy, że nie muszę pisać nic więcej. Bo to tylko zwyczajna oczywista prawda.
A jutro jadę tu.
Pierwszy raz wyjeżdżam gdzieś bez któregoś z rodziców. I jest to cholernie fajne uczucie.
Napisałabym, że wiem, że będziecie tęsknić, że mi przykro z tego powodu iż opuszczam moich przyjaciół itd. itp. Jednak wiem, (i niespecjalnie smuci mnie ten fakt) że nie mam wielkiego grona przyjaciół i niewiele osób za mną zatęskni. Ale. Jeśli trafią się tacy co jednak będzie im smutno beze mnie to jednak napiszę: do widzenia, dozoba, szczęść bo, narka, nerka, wątróbka, jelitko , papa, apap, ibuprom. Wrócę. Ku nieszczęściu niektórych wrócę.
Mam tak dobry nastrój, że piszę bez uprzedniego napisania notki na kartce. Co widać zresztą, bo wpis jest bzdurny i bezsensowny. Ale to nie ma znaczenia. Bo jutro jadę na mazury. I uwolniłam moją głowę od Mcdreamy’ego. Naprawdę. Mcdreamy lub też ZYZYZY zniknął z mojej głowy. Cisza, spokój. Znowu jestem mną. Cokolwiek to znaczy.
Jem tak dużo, że zaczynam zastanawiać się czy możliwe jest zasiedlenie się w moim brzuchu tasiemca. Wdycham zapach zielonej herbaty i pierników z biedrony(nie smakują dobrze, ale pachną ładnie). Pakuję się na jutrzejszy wyjazd techniką upychania ciuchów do torby kolanem. Zasypiam zasłuchana w głos pana z Coldplay.
Zaszufladkowany do: Uncategorized
Keane Somewhere only we know – KEANE
I walked across an empty land,
I knew the pathway like the back of my hand.
I felt the earth beneath my feet,
Sat by the river and it made me complete.
Żyję teraz w biegu, ciągłym, nieustającym biegu. To raczej nie ma związku z tym, że mam dużo zajęć, przeciwnie, mam niewiele do roboty, w końcu są wakacje. To raczej ma związek z Panem P. Pan P. to bardzo, baaaaaardzo inteligentny, zabawny facet. Niestety ma żonę i około pięćdziesięciu lat. Nie, nie lecę na niego:D. Ja po prostu uwielbiam z nim rozmawiać. To kolega mojego taty jeszcze z czasów szkolnych, przyjaźnią się do dziś. Mam z nim dużo więcej tematów do rozmowy niż z moim ojcem. Rozmawiamy o muzyce, filmie, książkach i ot tak zwyczajnie o życiu. I Pan P. gdy byłam z nim na mazurach powiedział kilka zdań. Oklepanych ktoś by powiedział zdań. Bo w końcu co to były za zdania? Takie ot zwyczajne rady człowieka po przejściach. Żeby chwytać dzień. Cieszyć się codziennymi, zwyczajnymi chwilami. Korzystać z młodości aby później mieć piękne wspomnienia. I dużo innych tego typu oklepanych rad. Ale te słowa padły z ust Pana P. A jego słowa uderzają we mnie z taką siłą, że nie można przejść obok tego obojętnie. Tak więc chwytam dzień. A to siedząc sobie na podwórkowej ławce, a to wygrzewając się na plaży, a to łażąc po mieście, a od niedzieli będę chwytać dzień na mazurach.
I jeszcze parę słów co do piosenki powyżej. Wygrzebałam ją ze ścieżki dźwiękowej z Grey’s anatomy i pokochałam całym sercem. Ma piękny tekst, mogę tego słuchać w kółko, bez przerwy, ale siostra mi nie pozwala. Radzę otworzyć sobie tekst i słuchać czytając go. Ja tak robię za każdym razem jak tego słucham.
Zaszufladkowany do: Uncategorized
Tak, jestem naładowana słowami. Teraz, właśnie teraz, kiedy nie mam wolnego dostępu do komputera i nie mogę publikować moich myśli kiedy chcę. A mam ich teraz bardzo dużo. Jedne mądre, drugie głupie. Boję się, że to wszystko zapomnę i zmarnuję. Więc mam sobie taką o karteczkę w kratkę, na której po kryjomu zapisuję co nieco. Chowam ja w “Dobrego” Waldemara Łysiaka. Zarąbista książka, jeszcze nie skończyłam jej czytać i wezmę ją ze sobą na mazury. To jest jedna z tych książek, którą mógłbyś czytać bez przerwy, bez picia, jedzenia i chodzenia do toalety, bo po prostu musisz dowiedzieć się co będzie dalej, zżera cię ciekawość i padniesz trupem jeśli nie poznasz szybko zakończenia.
J. denerwuje mnie ciągle i niezmiennie. Uważa, że jest nieomylny i trzeba go zawsze słuchać. Jego słowo jest racją najwyższą. A to co ja mówię traktuje zazwyczaj jak kompletną bzdurę, chociaż czasami są wyjątki, kiedy mówi Zgadzam się z tobą. Oprócz tego pragnie on z całego serca abym znienawidziła moją matkę i nie dociera do niego, że to się nigdy nie stanie, choćby mi powiedział, że jest ona seryjnym mordercą i okazało się to prawdą. Bo to ma mama kupuję mi Fantazję z truskawkami, robi domową pizzę i kebab, karmi mnie lekarstwami kiedy trzeba i grzebie mi w gardle patykiem od szaszłyków żeby przebić ropień. Poza tym złapałam J. na tym, że czyta moje smsy. Właściwie nie ja go złapałam, sam się wydał. Przeczytał smsa od mamy o treści To huj mu w dupę(o kolesiu, który nie chciał iść ze mną na wesele) i zamartwił się biedny czy przypadkiem nie żyję w patologicznym domu, skoro moja mama używa w smsach takiego słownictwa. Jak już mówiłam(bądź pisałam), sam się wydał. Gupi J.
Znowu miałam debilny sen. Najpierw stałam na chodniku z bagażami z M. i A. i czekałam na kogoś kto miał mnie zawieźć na mazury. Ten ktoś się nie zjawił. Potem zadzwoniła do mnie koleżanka i mówi do mnie, że jedzie teraz z ojcem do Lwowa i skoro mazury nie wypaliły a jestem spakowana to może nas(mnie, M. i A.) zabrać ze sobą. Jechałyśmy z nimi do tego Lwowa i nagle w środku lasu kierowca(ojciec tej co dzwoniła) się zatrzymał i powiedział, że dalej to on nie jedzie. No to A. wsiada za kierownicę i mówi, że wujek Wacek uczył ją prowadzić. No i jedziemy dalej. Potem jeszcze było coś o tym, że ktoś nam specjalnie znak drogowy przestawił, żebyśmy się zgubiły. A na końcu dojechałyśmy do jakiejś chaty, w której były portrety osób z mojej klasy i wielki lakier do paznokci(?). Rozmiarom dorównywał całkiem sporemu wiadru. I niech mi ktoś wyjaśni znaczenie tego snu. Bo na pewno w żadnym senniku tego nie ma.