wstrząśnięte nie mieszane


to znaczy żes ty go kill him?
sierpień 31, 2008, 9:29 pm
Zaszufladkowany do: Uncategorized

Kurwa-kurwa-kurwa. Właśnie przez przypadek ochlapałam wszystkie ściany w łazience wodą. Ale to nie moja wina, to ten głupi prysznic tak jakoś dziwnie wariuje.

Ostatnie dnie wakacji spędziłam jak to ja(szalony, krejzi lachon a jak) grając w gry planszowe. Oskubali mnie kurna jak graliśmy w monopol. Wszystkie pieniądze przegrałam. A potem już nie miałam czym długów spłacać więc pooddawałam karty własności. Ale za to wygrałam dwa razy w scrabble. Jeaaah, jeaaah znów wygrywam. Wygrana w scrabble daje mi dużo satysfakcji, nie wiem dlaczego. Za to gdy przegram czuję się upokorzona. Moja ostatnia przegrana miała miejsce na mazurach. Czułam się wtedy okropnie, naprawdę.

Poczytałam sobie moje czerwcowe notki i stwierdziłam, że gdy pałam nienawiścią do świata to piszę znacznie ciekawiej.

A tytuł jest z filmu “Kilerów 2óch”, którego nawiasem mówiąc nie oglądałam:).

Słucham teraz dużo weselnego disco pola.

Niewiemniewiemniewiem jak następne dwa lata przebiegną. I chyba to dobrze, że nie wiem, bo jednak trochę się domyślam tego ich przebiegu.
Chuje muje dzikie węże jak mówi mój brat.

Z powodu rozpaczy i strachu przed zbliżającym się wielkimi krokami rokiem szkolnym mój jadłospis z ostatnich trzech dni składał się głównie z:
-wielkiej torby bez(sam cukier, bardzo niedobre dla bioderek)
-pół kilo ptysiów(same kalorie ale jakie pyszne były)
-snickersa
-soku Pysio(przypadkiem wylałam na dywan)
-czekolady Alpen Gold z orzeszkami
-bułki z nutellą
-tradycyjnie zielonej i zwykłej herbatki(nieodłączny element codziennego jedzonka)
-wafelków czekoladowych.
Ja pierdolę.No i właśnie stało się to czego się tak obawiałam zawsze. Przytyłam.

PS.Mamy w chacie nowego pupilka. Jest śliczny, słodki, malutki, kochany, idealnie komponuje się z naszą kuchnią. Cudowny…zielony czajnik. Nazwałyśmy go Pikuś.
PPS.A stary czajnik rzekomo ja zepsułam(że niby co?).



chcę ibuprofen.
sierpień 29, 2008, 10:19 pm
Zaszufladkowany do: Uncategorized

Bo mnie głowa boli. I zbiera mi się na płacz. Tak. Zbiera mi się na płacz. To chyba logiczne dlaczego. No i jeszcze ta babcia. Za każdym razem jak wpadnie na górę powtarza słowo szkoła. Zawsze jak mi przyjdzie do głowy to słowo chce mi się rzygać lub zbiera mi się na płacz. Obecnie zbiera mi się na płacz. Nie wyobrażam sobie kolejnych dwóch lat. A może wolę sobie ich nie wyobrażać. Chyba wyhodowałam sobie przez wakacje pancerz ochronny. Jestem odporniejsza na ataki. Albo tylko mi się tak wydaje. I nie rozumiem tego całego bajzlu. Jestem nim zmęczona chociaż właśnie kończy się dwumiesięczny odpoczynek od niego. Nie rozumiem. Nie czaję. Nie jarzę. Nie kumam. Znowu będę bezskutecznie walczyć z czymś czego nie rozumiem, i z ludźmi powodującymi to, których nie rozumiem jeszcze bardziej. Czy to normalne nie rozumieć czegoś takiego, czy może to ja po prostu jestem głupsza niż myślałam?

Przy życiu podtrzymuje mnie muzyka i książki. Nie rozumiem jak ludzie mogą żyć bez muzyki i książek. Ja jestem od nich uzależniona. Gdyby nie czytanie, nie posiadałabym całej tej mojej fałszywej elokwencji, która wynika wyłącznie z oczytania, nie z inteligencji. Gdyby nie muzyka, to nie wiem co. Zwariowałabym w ciszy. Obecnie wałkuję w kółko płytę PJ Harvey Is this desire.



don’t know why.
sierpień 25, 2008, 12:25 pm
Zaszufladkowany do: Uncategorized

Gdy siedzę i planuję swoje przyszłe życie w medycznym świecie ktoś mi mówi jakieś zdanie, przerywa rozmyślania. Jednak nie wie, że chociaż mi przerywa, nie mam nic przeciwko. Bo zdanie, które wtrącił w dziwny sposób mnie pociesza. Nagle pocieszają mnie słowa osoby do której wcale nie zwracałam się o pomoc. I znajduję poszukiwane przeze mnie od jakiegoś czasu wsparcie tam, gdzie w ogóle bym się go nie spodziewała.

W moim umyśle panuje już jesień. Całkowita i kompletna, w całej swojej okazałości. Myślę o butach na zimę, o kurtce, szukam ciepłej bluzy na Allegro, żywię się tostami z dużą ilością sera i w kółko słucham Norah Jones, która wprowadza mnie w melancholijny nastrój. Wybiegam wciąż myślami w daleką przyszłość, planując studia, przygotowanie do matury, myśląc o tym, w którym mieście chciałabym mieszkać. Zastanawiam się nad Gdańskiem.

When I saw the break of day
I wished that I could fly away
Instead of kneeling in the sand
Catching teardrops in my hand

Marzy mi się coś słodkiego, ale do sklepu nie pójdę, o nie.
Chciałabym żeby możliwe było nakręcenie mnie, jak jakiś stary zegar. Żeby był taki ktoś kto mnie nakręci co tydzień abym prawidłowo chodziła i biła co godzinę.

Jak słyszę Radioheada robi mi się smutno, bo byłam taka głupia aby uważać Tegan i Sarę za genialne.