wstrząśnięte nie mieszane


jak trwoga to do bloga.
grudzień 30, 2008, 8:01 pm
Zaszufladkowany do: Uncategorized


Nie potrafię nawet na moment przestać słuchać tej piosenki.

Chciałabym napisać coś dowcipnego o świętach w mojej rodzinie, ale nie bardzo wiem co.
Wigilia: 28 osób przy stole w jednym pokoju; opłatek; rybka; dużo innego niż rybka żarcia; płaczące dzieci odbierające swoje prezenty z nieszczęśliwym wyrazem twarzy, który za każdym razem mówi “mój prezent był zbyt tani”; ciotki zachwycające się niezbyt zachwyconymi dziećmi; wujkowie i kuzyni rzucający sprośne żarty na każdy temat; grający mikołaj poruszający się po sznurku w stronę żyrandola i z powrotem; babcia, która za wszelką cenę nie chce usiąść tylko ciągle pyta “komu dokładkę?”; dziadek rozdający setki jak cukierki.
Pierwszy i drugi dzień świąt: wielkie obżarstwo z powyżej opisaną rodziną.
Co do mnie, nie przepadam za Bożym Narodzeniem. Lubię tylko wigilię.

Nie podsumuję minionego roku, nie wyciągnę wniosków, nie wypiszę sobie postanowień noworocznych na karteczce. 2008 pozostanie dla mnie tylko niefortunnie dobranym zbiorem cyfr i to chyba jedyne podsumowanie na jakie mnie stać. Chociaż mogłabym oczywiście wspomnieć, że urodziny czasami wbrew pozorom są nieprzyjemne, bo w paskudny sposób orientujesz się komu na tobie zależy a komu nie.

A w Sylwestra nie będę pić z psem. Mam inne towarzystwo. Będę wrzeszczeć ze strachu z panną pina colada, M. i M. oglądając “Smętarz dla zwierzaków” a potem zresetujemy się za pomocą dużej dawki alkoholu, bo to dobry moment na takie coś. Tak sądzę.



How to fight loneliness.
grudzień 21, 2008, 10:31 pm
Zaszufladkowany do: Uncategorized

Wszyscy blogerzy wymądrzają się od paru dni jaki to ten przedświąteczny szał jest zły, jak to źle, że ludzie przed świętami nie myślą o rodzącym się Chrystusie tylko o zakupach, piszą na ten temat filozoficzne wywody, że niby świat zwariował, wszystko się do góry nogami przewróciło, co to się porobiło i inne takie bzdury. Wiecie co? Pierdolcie się wszyscy. Mam was gdzieś. Nie podoba wam się to, że ludzie chcą kupić swoim bliskim piękne prezenty? Nie wysadzajcie swoich narzekających na wszystko pysków z domu. Choinki to według was zły zwyczaj? Postawcie sobie palmę. Ale przestańcie już wszyscy o tym pierdolić bo niedobrze się robi. I posiadanie takich poglądów jak wy wcale nie jest oryginalne, mimo, że tak sądzicie.

Z cyklu Kasi sny kretyńskie:
Śniło mi się że zostałam przywódczynią jakiegoś plemienia, mieszkającego dookoła jakiegoś jeziora, które było bardzo niebezpieczne, nie wiem dlaczego. Wybrano mnie ponieważ złowiłam najwięcej ryb. Mianowicie siedem. Jakiś ziomal miał dziesięć ale połowa była zdechła, więc rada plemienia stwierdziła, że się nie liczy. A potem byłam z panną pina colada na polowaniu. Najpierw upolowałam wiewiórkę, potem sowę, a na końcu kuropatwę. I zjadłyśmy to wszystko. A potem sen się urwał.

Ostatnie dni jak z bajki: cudowna wigilia klasowa, na której nie było widać czającej się pomiędzy nami wszystkimi nienawiści, wieczorem babranie się w śniegu z M., M. i M., rysowanie stopami DNA na chodniku, jeżdżenie na sankach, śmiech, dużo krwi, potłuczone sześć bombek.
Śmiechem zwalczam pustkę. I zakrywam smutki. Bo tęsknię za ludźmi ze szkoły. Cholernie tęsknię. I samotna się czuję bez nich. I mam ochotę na ten film. Bo jest tak cholernie smutny.

A jutro będę już stara. Koniec z szaleństwami. Tylko, że żadnych szaleństw w mojej przemijającej młodości nie kojarzę. Pora już szukać funduszu emerytalnego.
A sylwester znowu spędzam na ekstremalnie szalonej, pełnej gorących ciach do wyrwania imprezie na fotelu przed telewizorem. Mam dylemat: z Polsatem czy z jedynką? W każdym razie będę piła w towarzystwie mojego psa.

Wesołych świąt i nowego roku wszystkim życzę.



Jutro będzie wiosna.
grudzień 16, 2008, 8:43 pm
Zaszufladkowany do: Uncategorized

Pierwszy raz od dawna jest u mnie cicho. Nie mam nawet siły włożyć słuchawki w uszy i wybrać folder.
Powtarzam jak mantrę uspokój się, dasz se radę, nie jeden raz już tak było.
Wcześniej przetrwałam, teraz też tak będzie. Trzeba tylko zacisnąć zęby i przebrnąć przez to wszystko z wysoko podniesioną głową. Dasz sobie radę.

A jeśli tym razem będzie inaczej?

Uwielbiam to poniżej. Jak wy nie to jesteście głupi;).

Marcin Świetlicki “Upiór”
Minęło kilka dni. Od kilku dni jeżdżę na drugi koniec miasta.
Pamiętałem po co jeszcze przedwczoraj. Dzisiaj nie pamiętam.
Przez park, po wielkich wyświechtanych liściach, pod drzwi.
Zadzwonić, zapukać, postać, pomedytować, odwrócić się, odejść.
To już nie jest cierpliwość, to jest religia.
To już nie jest religia – dzisiaj ktoś poruszył się wewnątrz.
Jutro będzie wiosna i będę dłużej pukać.