wstrząśnięte nie mieszane


I just don’t know what to do with myself.
marzec 21, 2009, 9:42 pm
Zaszufladkowany do: Uncategorized

love Wiecie, chodzi o to, że ja to właściwie mam sporego farta w życiu. Chodzę do najlepszej szkoły w moim mieście, stać mnie na korepetycje, na jakiekolwiek życiowe plany typu med-school, na jakiś wyjazd wakacyjny, na nową bluzkę, na kupienie sobie nowej książki Marcina Świetlickiego czy też na wyprostowanie sobie zębów.

Ale co mi z tego? Co mi z tego wszystkiego w tym moim nędznym, jeszcze przez niecałe trzy lata nastoletnim żywocie poczciwego dziewczęcia? Jedno wielkie gówno. Przecież proste zęby nie przydadzą mi się na razie do niczego, to bardziej przyszłościowa inwestycja. W nowych bluzkach i tak zazwyczaj nie chodzę, wakacje to zazwyczaj wywalone pieniądze, korki i szkoła też są przyszłościowe, a książka Marcina Ś… okej,  nie umiem zaprzeczyć, że ona jest bardzo ważna. Obecnie nie mam nic. Nie mam zdrowego wzroku, prostych zębów(kwestia paru miesięcy), wyprostowanej postawy, jaką powinien rzekomo mieć homo sapiens, chmary przyjaciół, biustu, wystarczającej ilości miejsca na muzykę na komputerze, faceta i wolnego czasu.

Ale wiecie co? Będę miała wszystko. I taki mam plan.



I’m too proud for love.
marzec 16, 2009, 12:32 pm
Zaszufladkowany do: Uncategorized

Dlaczego nie mogę mieć świętego spokoju przez dłuższy okres niż te kilka miesięcy? No dlaczego? Dlaczego co jakiś czas moje idealnie poukładane i zaplanowane życie przecina jak meteoryt całkowicie czyste niebo zupełnie niezapraszany do niego człowiek, burząc tym samym mój wewnętrzny spokój, ład i porządek? Przecież ja wcale nie proszę o takie rzeczy. Przecież wcale nie chcę się męczyć z tymi zbędnymi uczuciami, które tylko zaśmiecają mi głowę, dekoncentrują i brudzą mój sterylny świat. Przecież jestem tylko zdrowo rąbniętym dzieciakiem ze słuchawkami w uszach, obsesyjnie pożerającym zegareczki z pudrowych cukierków.

I’m a little bit in love with this song.

* * * * *

Dwa dni temu trafiłam do szpitala. Znowu. Poprzednio byłam tam w moje szesnaste urodziny, dostałam zastrzyk z pyralginy, a po wyjściu zemdlałam i wylądowałam głową na chodniku. Urocze doświadczenie to było, nie zapomnę go do końca życia.
A przedwczoraj? A przedwczoraj obudziłam się z wielkim bólem mięśni międzyżebrowych, nie mogłam się podnieść z łóżka, mało powiedziane, nie mogłam się nawet na drugi bok przewrócić. Jakimś cudem wzięłam sobie ciuchy i się ubrałam, po czym rozryczałam się, zaczęłam panikować i kazałam zawieźć się do szpitala. A w szpitalu co? “Tu tylko urazówka, wszystko przeniesione do przychodni na ulicy K. proszę pani.” Super, tyle że wlezienie na tą cholerną izbę przyjęć kosztowało mnie pokonanie najdłuższych schodów w mieście O.
No więc złażę z tych schodów jak kaleka opierając się na mojej matce, zamawiamy taksówkę, jedziemy do przychodni. Tam ruda pani doktor mnie bada i jedyne co ma mi do powiedzenia to: “Tu nie powinno panią nic boleć, proszę pani.” Po czym dostaję zastrzyk z ketanolu w domyślciesięjakączęśćciała, od najmilszej pracownicy służby zdrowia jaką spotkałam w tym dniu. Otyłej pielęgniarki.
Za to dziś byłam u mojego lekarza rodzinnego, który wiedział co mi jest, przepisał mi tableteczki, i był dla mnie miły. Nie to co ta ruda. Obym w przyszłości była lepszym lekarzem niż ona.



kieszenie mam puste, a głowę pełną dźwięków.
marzec 10, 2009, 10:26 pm
Zaszufladkowany do: Uncategorized

Czy tylko mnie wkurwiają niesamowicie ludzie całkowicie pozbawieni ciekawości świata? Takie osoby, które nie szukają niczego nowego, czytają ciągle podobne książki, słuchają tej samej muzyki i uważają, że to ich jest najnajnaj, nie znając nic innego, i nawet nie próbują otworzyć się trochę na świat doprowadzają mnie do szału swoją ignorancją.
A w sumie to bądźcie sobie kulturowymi debilami, im was więcej tym bardziej ja czuję oczytana i odźwięczona.

* * * * *

Budzę się każdej nocy kilka razy. Zdezorientowana balansowaniem na pograniczu snu i jawy wstaję i idę do kuchni napić się wody. Jako, że jestem jeszcze na wpół śpiąca nie myślę trzeźwo i pijąc przykładam usta do dzióbka dzbanka, nie do jego brzegu, co kończy się mokrą plamą na mojej koszulce i zmywaniem wody z podłogi.

Jedna kawa nie wystarcza mi, żeby rano się dobudzić. Pozbyć resztek snów. Tych dziwnych snów, które ostatnio zapełniają mi głowę i skłaniają do conocnych spacerów po domu.

Czuję się bardziej dziecinna niż kiedykolwiek i ciekawa jestem, jak będzie dalej.

A w ogóle to wszystko jest głupie, zwłaszcza ssaki wodne.